Pages

Sunday, 5 July 2015

W zawieszeniu, czyli unemployed, homeless & fabulous

No comments:
 

Inaczej mówiąc, ciągle w drodze. Sama wyprowadzka z Szanghaju poszła możliwie gładko, pomijając normalne chińskie dramaty jak np. właścicielkę mieszkania burzącą się, że nie zostawiliśmy jej naszych mebli, czy pasażerów z kurą w kartonie na moim miejscu w pociągu. 

Dziwny Pekin, piękna Moskwa, zawsze miły Budapeszt - kilka tygodni minęło w mgnieniu oka. Mur, jedna uroczystość, mnóstwo spotkań ze starymi i nowymi znajomymi, spritzer na Fröccsterasz i w końcu dotarłam do Polski, spałowana dzięcieliną i odurzona perspektywą spotkań z bliskimi. Ostatnim razem byłam w domu blisko dwa lata temu, teraz wszystko wydaje mi się takie nowe i ciekawe.Głównie dlatego, że pokazuję komuś wszystkie moje miejsca, przedstawiam znajomych z czasów LO i opowiadam o tym co było i co stało.

Mam 27 lat, nie mam pracy ani mieszkania i nie wiem do końca, gdzie będę za tydzień. Droga kupna nabyłam kolejny bilet lotniczy na środę, witaj (wkrótce) Szkocjo! W maju i czerwcu zdarzyło się tyle, ze mogłabym obdarować doświadczeniami kilka osób, lipiec natomiast będzie miesiącem próby nawiązania bliższego kontaktu z rzeczywistością. 

Tymczasem trzy dni w mirze domowym rodzicielskim. Nie wchodzę na wagę.


No comments:

Post a Comment

 
© 2012. Design by Main-Blogger - Blogger Template and Blogging Stuff