Pages

Monday, 16 March 2015

Marzenia są bez sensu.

No comments:
 

Generalnie, wszystko jest bez sensu, bo wszyscy kiedyś umrzemy a potem słońce wybuchnie i nie będzie niczego, jak swego czasu w Białymstoku. Marność, weltschmerz, a ostatniego Buendíę zjadły mrówki.

W liceum uczyłam się w klasie o profilu językowym, a maturę zdawałam z matematyki i fizyki. Dyrekcja bardzo nieelegancko próbowała przez cale miesiące wymusić na mnie zmianę przedmiotów, bo "to nie są moje przedmioty profilowe i jeśli nie zdam, to zepsuję szkole reputację". Raz zostałam wyrwana w czasie lekcji, tylko po to, żeby usłyszeć to wszystko jeszcze raz. Wyszłam z pokoju dyrektora i zwyczajnie się rozryczałam, a następnie taka rozryczana wpadłam na moja polonistkę. Starsza pani popatrzyła na mnie i rzekła z uśmiechem:

"Nie wiem co się wydarzyło, ale czym to jest wobec wieczności".

Miałam 18 lat i w głębokim poważaniu wieczność. Oraz dobre rady postrachu szkoły. Uspokoiłam się, poszłam do domu, a w maju zdałam wszystkie matury i dostałam się na upatrzony kierunek na wymarzonym brytyjskim uniwersytecie (studia ZAGRANICO w 2007 dodawały +20 do lansu) . O samym incydencie zapomniałam, właściwie aż do teraz. Polonistka miała racje, nie potrzeba było nawet wieczności, wystarczyło parę lat, żeby tamto wydarzenie nie miało znaczenia.

Bo nic nie ma znaczenia, jeśli mu na to nie pozwolisz. A nawet, jeśli pozwolisz, to po latach, wiekach czy tysiącleciach na tym znaczeniu straci.

Jedna z moich najbardziej przydatnych umiejętności jest uprzejma obojętność. Stosuje ja z powodzeniem w większości kontaktów międzyludzkich. Słucham, co ludzie maja mi do powiedzenia, czasem nawet coś z tego wyniosę, uśmiecham się i robię swoje. Większości ludzi nawet nie obchodzi, co robisz i jak wygląda Twoje życie, porzuć więc ten egocentryczny punkt widzenia, że otoczenie ciągnie Cię w dol. Na ogol otoczenie ma Cię gdzieś, a jakieśtam przytyki do drodze to powierzchowne zainteresowanie. Z dopingowaniem jest trochę lepiej, ale nawet najlepszy doping nie odwali za Ciebie czarnej roboty. Cokolwiek chcesz zrobić, najczęściej przy najważniejszych decyzjach będziesz sam.

Powinnam w tym miejscu napisać, ze trzeba dążyć do marzeń za wszelką cenę.

Mam pewien problem z koncepcją marzenia. Ok, mamy marzenie, pracujemy szaleńczo i w pocie czoła, aby się spełniło. Po latach marzenie posłusznie się spełnia. Gratulacje! Tylko co teraz? Znajdziemy kolejne marzenie z listy i będziemy do śmierci (lub wybuchu słońca) gonić za momentami spełnienia i euforii po odhaczeniu kolejnych punktów?

Nasze marzenia są bez znaczenia. I to jest super. Oczekiwania wobec nas są ważne tylko dla nas samych. W tym całym rozwojowym bełkocie zdarza mi się zapomnieć, że moja codzienna praca ma przede wszystkim dawać mi radość. Marzenia z listy spełniają się same, jeśli idziemy w dobrym kierunku. Musimy być uparci w robieniu rzeczy, które nas cieszą. Chyba, ze to radość daje nam dawanie sobie w żyłę, wtedy raczej nie.

Przyjrzyj się głównemu zdjęciu. Zrobiłam je w trakcie wycieczki nurkowej na Filipinach. Marzyłam o nurkowaniu, ale sama wycieczka była tylko wypadkowa podjętych wcześniej decyzji, które z nurkowaniem nie miały nic wspólnego. Dobre rzeczy dzieją się same w tle.


Słońce może wybuchać choćby dzisiaj.




No comments:

Post a Comment

 
© 2012. Design by Main-Blogger - Blogger Template and Blogging Stuff